wtorek, 28 sierpnia 2012

Religia w szkołach? Tak, ale...

Sprawa nauczania religii katolickiej w szkołach publicznych może i nie jest najważniejszym problemem do rozwiązania, jednak na progu nowego roku szkolnego zasługuje na chwilę uwagi. W sumie, to nawet nie będę się zanadto rozpisywał, tylko od razu przejdę do konkretów. Czy jest miejsce na religię w szkole? Według mnie, jak najbardziej, ale nie na takich zasadach, jakie dzisiaj obowiązują.

 Po pierwsze, jest jej zbyt wiele - szkoły publiczne są zobowiązane do wyznaczenia w całym tygodniowym planie zajęć, aż dwóch godzin przeznaczonych na religię. To stanowczo za dużo, szczególnie gdy się spojrzy na inne przedmioty, takie jak chociażby drugi język obcy, który zazwyczaj znajduje się w planie tylko raz w tygodniu.

Po drugie, katecheci powinni być opłacani przez Kościół Katolicki i/lub rodziców dzieci, którzy swe pociechy na religię posyłają. Byłoby to najbardziej sprawiedliwe rozwiązanie, oszczędziłoby to nieco publicznych pieniędzy, płynących przecież od wszystkich podatników - zarówno tych wierzących, jak i niewierzących.

Po trzecie, religia powinna się odbywać na pierwszej, lub na ostatniej lekcji w danym dniu. Dzięki temu dzieci nie uczęszczające na te zajęcia, nie musiałyby marnować swojego czasu w szkole. Nie ma nic gorszego niż takie bezproduktywne "okienka" - w końcu ktoś się musi takimi dziećmi w tym czasie zająć, a dzieci i tak się będą niemiłosiernie nudziły.

Tymi oto sposobami doszlibyśmy do jasnego kompromisu, bez urządzania niepotrzebnych krucjat anty- i proreligijnych w szkołach - miejscach, które powinny być wolne od wszelkich sporów natury światopoglądowej.


3 komentarze:

  1. Panaie Mariuszu!
    zgadzam się z Panem jeśli chodzi o finanse.
    Jeśli chodzi o pierwszą lub ostatnią lekcję to nie zawsze da się tak ułożyć plan [proszę wierzyć, wiem co mówię :)]
    a jeśli chodzi o 'aż dwie godziny tygodniowo' to sprawa bardzo dyskusyjna, bo jeśli lekcje są ciekawe i chodzi się na nie z chęcią (x Adam K. ;D) to są 'tylko dwie godziny' ;)
    pozdrawiam serdecznie, zapowiada się bardzo ciekawe blog

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło, że ktoś to czyta ;).

    Jeżeli chodzi o lekcje religii w szkole, jako budynku, to jest to jeden z postulatów kompromisowych. Bo są ludzie, którzy zaraz by powiedzieli, że jest to atak na Kościół Katolicki. Dlatego mamy proste i mało kosztowne rozwiązanie - religia w szkole, ale katecheta finansowany jest bez udziału pieniędzy rządowych. Kompromisy nikogo w pełni nie zadowalają, ale przynajmniej łagodzą skutki potrzebnych zmian.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla niektórych jakiekolwiek zmiany odnośnie relacji Kościół-Państwo, są postrzegane jako frontalny atak w Kościół Katolicki :). W sumie, ja też byłbym za całkowitym przeniesieniem nauki religii do kościołów, ale aby "udobruchać" inkwizycję mogę ten postulat wycofać. "Lepiej mieć pół, niż nic, szczególnie gdy walka o całość jest z góry na straconej pozycji".

    OdpowiedzUsuń