niedziela, 26 sierpnia 2012

Stany Zjednoczone Europy - niemożliwy sen Janusza Palikota.



Janusz Palikot już niejednokrotnie wspominał, że jest zwolennikiem utworzenia szerokiej federacji państw europejskich, swoistych Stanów Zjednoczonych Europy.Na przykładzie USA wylicza, jakie korzyści płynęłyby do Europy po tak dalece posuniętej integracji - obniżenie kosztów demokracji, ujednolicenie prawa i podatków, wzmocnienie jednolitej gospodarki europejskiej...

Niby wszystko ciekawie wygląda na papierze, jednak Pan Palikot zapomina o jednym i najważniejszym - Europejczycy nigdy nie byli i nie będą Amerykanami. My mieszkamy w Europie od tysiącleci, mamy swoją tradycje, swe obyczaje i przywary. Mówimy innymi językami, często różni nas pogląd na wspólną historię. W końcu - wszyscy mamy sprzeczne interesy. Każdy Polak (jak i inny Europejczyk) chciałby, aby to w jego kraju było najlepiej. Aby statki budowane były w naszych stoczniach, samochody w naszych fabrykach, każdy jadł nasze wyroby spożywcze.

Amerykanie są dumni ze wszystkiego, co amerykańskie. Amerykanin z Utah to Amerykanin równy Amerykaninowi z Nowego Jorku, Waszyngtonu, Chicago... To jest jeden - co prawda sztucznie utworzony, ale silnie ze sobą związany - naród, który "trzyma się razem". W Europie tego nigdy nie osiągniemy, a już na pewno nie w cięższych, kryzysowych czasach. Dlatego, Panie Palikot, nie tędy droga - Europa nie jest na tak głęboką integrację gotowa. I prawdopodobnie nigdy nie będzie.

1 komentarz:

  1. Szczerze mówiąc, ja to nawet bym nie chciał takiego rozwiązania, ponieważ uważam, że całe zło nie leży po stronie zdezintegrowanej Europy, tylko w złym zarządzaniu naszym krajem. Co więc trzeba zrobić? Naprawić państwo!

    Po cóż klecić naprędce jeden duży twór polityczny składający się z nie najlepiej działających państw narodowych (bajzel jest nie tylko u nas, spójrzmy na Grecję, Hiszpanię, Włochy czy Portugalię), skoro łatwiej będzie po kolei usprawniać działania wewnątrz poszczególnych państw. Tylko oczywiście trzeba się za to wziąć, czego nasz rząd zrobić nie chce (może, ale nie chce - jestem tego pewien).

    OdpowiedzUsuń